gazety pisma turystyczne

Indeks
Enigma
 

Świeżo upieczony absolwent szuka pracy...

Akademia Wychowania Fizycznego w Poznaniu, magister Turystyki i Rekreacji, język angielski dobry w mowie i piśmie, język niemiecki podstawowy w mowie i piśmie, walcze z włoskim jak mam czas :)
Do tej pory wykonywałem uczniowskie/studenckie prace o charakterze dorywczym, czasem bardziej stałym. Roznoszenie gazet w Reichu, praca na magazynie, giełda w Przeźmierowie, obecnie punkt informacji turystycznej. Swego czasu, w ramach, hobby grałem jako dj i sporadycznie nagłaśniam małe imprezy (również sportowe). Szukam czegoś w zawodzie (najchętniej) - hotel, biuro podróży. Uczciwie dodam, że najprawdopodobniej w czerwcu udam się za Wielką Wodę, także preferuje coś na 2-3 miesiące. No chyba, żeby było tak dobrze, że nie opłaci mi się wyjazd :) Umowa zlecenie albo jakiś płatny staż. Marzeniem byłaby praca w Lechu :)



prasa? Jakos mam problem ze zdefiniowaniem, czym jest prasa. Prasa zawsze była dla mnie dziennikami, gazetami, a nie magazynami, miesięcznikami, tygodnikami i czasopismami. Ale mylę się. Nie wiem jak to w sumie jest.

Dzienniki czytałam w gimnazjum i liceum: Nową Trybunę Opolską i Gazetę Wyborczą. Politykę i Wprost jak tata kupił (czyli od czasu do czasu). Teraz nic nie kupuję, biorę na uczelni tylko bezpłatne Metro z głównymi wiadomościami, za to TVN24 trąbi u mnie na okrągło (zamiast radia).

Prenumoerowałam kiedyś Charaktery, teraz czytuję od czasu do czasu. Tak samo National Geograpic i Focus. Teraz mam tylko prenumeratę Wiadomości Turystycznych, zaprenumerował mi je wujek, który prawie w każdym numerze ma swój artykulik, najczęściej felieton. Wiadomości Turystyczne to dwutygodnik. Ma bardzo fajne dodatki, które przydają mi sie pemanentnie na uczelni.

Nie lubię prasy kobiecej i młodzieżowej. Czasem Mateusz kupi Dlaczego i tym podobne młodzieżowe pisma, ale rzadko do nich zaglądam, a juz na pewno nie kupuję.

Prenumeruję Mam Dziecko, bardzo często kupuję inne miesięczniki dla mam (Mamo to ja, Dziecko, Twoje dziecko etc), zaczełam kupować regulanie Baby i Twoje 9 miesięcy, bo są to miesięczniki nowe, czyli kupuję od pierwszego numeru.

W liceum i gimanzjum czytałam w autobusie, w drodze do szkoły. Teraz tez chęnie czytam w podróży, na trasie Opole-Warszawa, gdy Mateusz prowadzi. A w domu? Mało mam czasu na prasę, ale jeśli juz czytam, to przed snem.



Gdy przyjechalem w 1980 roku na slub, bylem wowczas 2 miesiace w Japonii. Moj tesc zaprenumerowal mi to pismo na caly czas pobytu. Wiedzialem co sie dzieje na swiecie. To czasopismo ma wziecie u turystow i wszystkich przyjezdzajacych na delegacje. Hotele sa zawalone tymi gazetami. No i w Japonii bylo tez duzo zolnierzy amerykanskich, ktorzy raczej japonskiego nie znali. Ruch obcokrajowcow w Japonii juz jest tak duzy, ze gazeta ta powieksza swoje naklady.

A jesli chodzi o Asahi Shimbun - zalaczony powyzej - to czy ktos to rozszyfrowal?

[ Dodano: Nie 25 Paź, 2009 ]
Dzis wsadzilem (z pewnym opoznieniem - bo bylem dosc zajety takze ze Zjaponizowanymi) nowe trzy korespondencje o.Pawla z Japonii na strony naszego klubu  赤 (AKA) 
Zapraszam wiec na www.asakonishi.com/aka



A nie nie nie zrozumieliśmy się. Już tłumaczę. Jeśli chodzi o kulturę to najlepsza obsługa jest właśnie na węźle Sucha. Podobnie komunikowanie pociągów i wszelkie prośby.Wszystko można załatwić. Najlepsza obsługa w Polsce. Chodzi mi o to, że w okresie zamieszania z IR,osob były problemy na tym odc. Ale z tego co wiem to już jest bardzo dobrze. Zawsze są życzliwi agadzam się. Niejednokrotnie pisałem pochwały na ich pracę. Dużo gorzej jest na okręgu NSącz a najgorzej w krakowskim. Takie są moje obserwacje. Co do pism właśnie skorzystałem z adresów i wysłałem korespondencję o ratowanie 4 linii, czyli Zakopianki, Kryniczanki, Bieczanki, i Żywczanki. Zobaczymy czy to coś da. Jak będę miał odp. to podzielę się nimi

[ Dodano: 29-10-2009, 21:12 ]
Rabka może już niedługo przejmie budynek dworca Polskich Kolei Państwowych położony w centrum. Rabka zamierza przejąć budynek, jeżeli tylko zostanie on przekazany marszałkowi Małopolski.

- Już podpisano umowę z Urzędem Marszałkowskim w Krakowie w sprawie wspólnego zorganizowania w budynku dworca Miejskiego Informatora Turystycznego - wyjaśnia Ewa Przybyło, burmistrz miasta. PKP zapłaciły miastu w całości zaległy podatek od nieruchomości sięgający ok. 1 mln zł.

Źródło: POLSKA Gazeta Krakowska



Witam!

Przeczytałem w ostatnim numerze tekst o rozjeżdżaniu gór skuterami śnieżnymi (spodziewam się że latem ukazał się/ukaże się podobny o quadach czy innym "sporcie") i szlag mnie trafił. Rozumiem, że z linią pisma zgodne jest promowanie głównie "sportu" który wymaga drogiego sprzętu, ale są chyba pewne granice.
Juz sam tytuł jest kpiną zrozumiałą doskonale dla kogoś kto góry zna nie tylko z kolorowych gazet. Nie raz, podróżując po górach na nartach śladowych lub piechotą byłem świadkiem przejazdu tabunu kilkunastu warczących skuterów. Hałas niesie się na kilka kilometrów, nie mówiąc o smrodzie który pozostaje na długo w powietrzu, płosząc całą leśną zwierzynę, nie tylko wilki (i nie powtarzajcie bzdur o cichych czterosuwowych silnikach - w czystym górskim powietrzu czuć z dala każde spaliny a każdy łomot niesie się daleko). W cywilizowanych krajach alpejskich jest zakaz uprawiania "sportów motorowych" w górach niezależnie od tego, czy teren jest parkiem narodowym czy tez nie. Dlaczego? Jazda na motorach czy quadach nie tylko szkodzi przyrodzie (która jest godna szacunku nie tylko na terenie parków), ale przede wszystkim odstrasza ludzi którzy wolą poznawać ją na własnych nogach.
W lasach i górach nie ma miejsca dla szlachetnych sportów takich jak rower, narty biegowe, wędrówka piesza czy nawet konna i dla ludzi, którym do wożenia tyłka potrzeba jest maszyna, Nie ma, ponieważ w skutery, quady etc. wpisana jest agresja. Nie wiem dlaczego tak jest, ale to fakt. Wiem, że chcielibyście cywilizować takie sporty, ale pewne rzeczy sa nie do pogodzenia i nie do zrobienia. Lepiej po prostu o tym nie pisać.
Bo dlaczego wygrywac mają znów silniejsi? Agresywne rozrywki "złotej mlodzieży" zdominowały już ulice miast, plaże, knajpy itp. Góry były do niedawna ostatnim miejscem gdzie mogli się spotkać zupełnie inni ludzie. Wysokość, którą trzeba pokonać na własnych nogach, działa jak filtr chamstwa. Cisza i kontakt z przyrodą uspokaja i skłania do refleksji. Nie zazna jej motocyklista który przyrodę musi "zdominować", a nie próbować stać sie jej częścią. Każdy kto spotkał grupę motorowców w schronisku górskim wie jak ten styl "turystyki" nie pasuje do klimatu gór. Jakby ktoś puścił bąka w towarzystwie.

Zastanówcie się więc czasem nad szkodliwością niektórych tekstów. Bo przytłaczająca większość jest wspaniała.
Pozdrowienia,
Krzysztof



 
 
Pokrewne
 
 
   
Copyright 2006 Sitename.com. Designed by Web Page Templates