garki żeliwne emaliowane wewnacz

Indeks
Enigma
 

No to i ja doloze swoje 2 grosze.

> j-lee napisal:
> 3. ze stali węglowej czyli rdzewnej - zwana potocznie cygańską - no właśnie,
> czy ktoś używa nałogowo takiej patelni?

Nalogowo. Zdecydowanie nalogowo. Mam ich 3 (od prawie 20 lat, nie musialam
wymieniac ani jednej a kosztowaly naprawde niewiele i czesto sie zastanawiam czy
tego nie zrobic bo tanio...). Jedna 'normalna' na wszystko (poza warzywami) a
dwie na nalesniki. Jestem dzieki nim duzo lepszym kucharzem (nalesniki smaze
tylko z jednej strony, wychodza takie cienkie ze az przezroczyste – 2 lyzek
ciasta, na zadnej innej patelni mi sie to nie udaje). Daja pelna kontrole nad
procesem smazenia – temperatura spada natychmiast po zdjeciu z ognia,
rozgrzewaja sie bardzo szybko. Spokojnie da sie je wlozyc do piekarnika. Nie
ma lepszych patelni! Nie potrzebuja zadnej dodatkowej opieki poza tym, ze
raczej ich w wodzie zostawiac nie nalezy. Nacieranie tluszczem nie jest tak
bardzo istotne jesli sie ich uzywa czesto. Rowniez, te dostepne dzis na rynku
sprzedawane sa juz wypalone. Wystarczy wymyc i uzywac... Jedyny minus to to,
ze nie wygladaja najatrakcyjniej. Ale jak moj znajomy chef mawia, jestesmy tu
po to zeby jesc a nie po to by sie gapic.. ;^)

> 6. z czystego żeliwa - obecnie żadko spotykane ale podobno bardzo dobre i
> zdrowe (podobno), lecz też wymagają wypalania i konserwacji - na początku
> napewno przywierają, potem - nie wiem - eksperci piszcie!

Te garnki i patelnie bardzo sie smola i zostawiaja czarne smugi na wszystkim
czego dotkna (lata temu dostalam jedna stara patelnie zeliwna od ciotki na
zagospodarowanie bo wlasnie wynajelam moje pierwsze mieszkanie i w kuchni nie
nimalam nic; po jakims czasie smugi byly wszedzie poza sufitem, raz wiec
stanelam na krzesle z patelnia i poprawilam sytuacje ;^)). Ich zdrowotne
zaslugi to przede wszystkim odklejajace sie w czasie gotowania atomy zelaza.
Dzis mozna takie gotowanie zastapic chocby zelazem w pigulkach... Natomiast sa
na rynku emaliowane zeliwne garnki i patelnie, ktore sa bardzo dobre. Taka
jedna wlasnie mam od lat. Swietnie smazy sie na niej kotlety schabowe
(szczegolnie te grube, bez panierunku). Nic nie przywiera, nic sie nie
przypala, choc potrzeba troche tluszczu. Garnki tego typu sa niezastapione w
gotowaniu gulaszy, chili i innych mies w sosach, ale tez mies ktore trzeba
obsmazyc i potem wstawic do piekarnika. Latwe w utrzymaniu, wogole sie nie
starzeja. (Te patelnie od ciotki tez mam do dzis – uzywam jej do robienia
meksykanskich tortilli i na zewnatrz na grillu - nie przywiera do dzis. Smugi
za to zostawia jak zostawiala...)

> 2. ze stali INOX czy nierdzewnej/kwasoodpornej

Tych tez mam kilka. Al-Clad robi takie, ktore maja wewnatrz warstwe miedzi i
aluminium dla przyspieszenia rozgrzewania (inni tez takie robia, ale w
patelniach Al-Clad tej warstwy wogole nie widac i jest ona nie tylko w dnie ale
rowniez w bocznych sciankach, taka patelnia jest po prostu grubsza ale wyglada
jak normalna patelnia co jest istotne bo latwiej ja myc). Nie jest tak, ze
przywieraja. To znaczy przywieraja jak sie nie zna techniki smazenia na nich.
Bardzo latwe w utrzymaniu.

Ampolionie podziwiam Cie, ze uzywasz miedzianej! Ja po roku uzytkowania
wyrzucilam wszystkie miedziane garnki – pomimo ze wydalam na nie straszne
pieniadze – i obiecalam sobie nigdy nie kupowac niczego co wymaga dodatkowego
czyszczenia. Nota bene, smieciarz ktory tego dnia znalazl je na smietnisku (w
opakowaniu z napisem 'recycle,' a jakze) zastukal do drzwi kuchni z pytaniem o
moje zdrowie – nie mam watpliwosci ze mial na mysli moje zdrowie psychiczne ;^).
Bez watpienia swietnie sie w nich gotuje i smazy, za to ich utrzymanie zajmuje
reszte zycia...



@princesswhitewolf : Zabolało?Właśnie scharakteryzowałaś się we własnym poście -
pisząc niby o mnie. Psychologowie - nazywają to projekcją (własnych cech na obcy
obiekt). Nie przerywaj rozmów z samą sobą-z tego może, (ale nie musi) coś
pożytecznego wyniknąć św. Augustyn napisał w ten sposób "Soliloquia" - rozmowy
z samum sobą. Nie wmawiaj - mi jak dziecka w brzuch - jakiejś szczególnej
atencji do teflonu,(wpisz tu:toksyczną w związkach z żywnością miedź, a będziesz
miała swój obraz do kompletu i to własnymi słowami, naprawdę zajmujesz się
reklamą miedzi?). Gdybyś nie była tak bardzo zajęta rzutowanie własnych cech na
mnie, to dostrzegłabyś, że decydując się na żeliwne gary,poszukuję też
alternatywy dla polytetrafluoroetylenu(teflonu) - w postaci tzw. czarnej
spalenizny, nieprzywieralnej powłoki węglowej - formującej się na ściankach i
dnie porowatych powierzchni żeliwnych garow. Ale może chociaż wiesz wszystko,
tego właśnie nie wiesz? W końcu w żeliwnym garze gotujesz makaron(żeliwo jest
idealne do duszenia na wolnym ogniu!do pieczenia, a gotowanie wody na makaron
-to zwykłe marnotrawstwo) , który ja od lat - szybciej i lepiej gotuję w
szybkowarze ze stali nierdzewnej w którego grube dno wtopiono grubą warstwę
miedzi(idealne rozwiązanie -miedź nie pokrywa się patyną, czy gryszpanem, nie ma
kontaktu z żywnością, a ciepło przewodzi nawet gdy gar lekko z sunie się w bok z
palnika.Do Ciebie zatem skierowana jest twoja he,he rada "kup sobie porządne
garnki". Ale proszę bardzo, kup sobie.
Twoje - argumenty na t. teflonu są na razie na tyle słabo udokumentowane - że
uważam, że do smażenia naleśników na nieprzegrzewanej,lekkiej patelni z pozwalaj
termopunktem, nie zarysowana, anio w innym sposób uszkodzona powłoka teflonu -
nie ma na razie konkurencji. Nie jest nią ciągle np. twoja patelnia, czy
patelenka z surowego żeliwa. I długo pewnie jeszcze nie będzie.Nie mogłaś się
zdecydować na jakąś podwójnie emaliowaną żeliwną stauba, albo creuseta, której
Twoim zdaniem nie trzeba, a moim zdaniem znacznie krócej trzeba sezonować?Trochę
postępu nie zaszkodziłoby?
Nie wiem czy byłabyś w stanie przyjąć nieco ironii, ale na Twoje - w zamyśle
zapewne retoryczne -pytanie:"A coz ty za poziom takim zdaniem reprezentujesz?"
Odpowiem, że reprezentuję starszą linię ewolucyjną, której przodkowie mimo
nierozważnego sięgnięcia przy budowie wodociągów i produkcji garów po ołów,
dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności i wapiennym osadom, które uchroniły
ich od bezpośredniego kontaktu z ołowiem i ołowicy, przetrwali by móc
porozmawiać z tymi, którzy-sądzą, że- zeszli z drzew później.
Nie wiem skąd te Twoje porównania teflonu do ołowiu(analogia to nie jest sposób
dowodzenia! przez analogię można dowodzić, że istnieją krasnoludki, podobnie jak
ny istrniejemy). To co piszesz o ołowiu, bardziej pasuje do miedzi (długotrwałe
zatrucia etc.) do której tak bardzo wydajesz się być przekonana. Z miedzi
naprawdę zalecano robić naczynia choć w kontakcire z kwasami z potraw truły.
Miedź w naczyniach była oznaką statusu. Tymczasem jest cyna wewnątrz nawet
nowszych naczyń jest trudna w utrzymaniu, aluminium (bez tego nie położy się
teflonu) szkodliwe zwłaszcza dla kobiet zagrożonych osteoporozą*wbudowuje się w
kośći zamiast atomów wapnia),teflon - na dobrze rozgrzewających się warstwach
aliminium, i miedzi - to nieporozumienie, a nierdzewna stal. na patelni. czy
rondlu, które nie nadaje się do zmywarki zdaje się być nieszczęściem trudnym do
odszorowanie.
Pozdrawiam



 
 
Pokrewne
 
 
   
Copyright 2006 Sitename.com. Designed by Web Page Templates